Życiowe rozważania młodych mężatek wariatek... ;)

czwartek, 10 kwietnia 2014
Jak mój mąż mnie rozśmiesza po obejrzeniu strasznego filmu...
... w ten oto sposób: [OSTRZEGAM: mnie rozbolał brzuch podczas oglądania - ze śmiechu, rzecz jasna]
wtorek, 8 kwietnia 2014
"Hasta la vida loca loca loca loca...":)
Ha! Też mnie to "śledzi", kochana współautorko, już od jakiegoś czasu. :) Pewnie dlatego, że już od kilku wiosen ta pora roku zawsze jest dla mnie czasem, kiedy pedagogiczny gorset uwiera mnie szczególnie, bo już mi się nie chce udawać poważnej, a na takie totalne, wakacyjne loca, loca trzeba jeszcze chwilkę poczekać... Na szczęście, w myśl zasady "szklanka zawsze pełna do połowy", kwietniowa chwilka to nie wrześniowa wieczność.:)
Oryginalna nie będę, ale (mimo za małego gorsetu;)) lubię wiosnę i lubię moje miasto wiosną. Tamto poprzednie też wyjątkowo lubiłam o tej porze roku. Lubię ogródkowe wieczory przy sałatce, lubię kwitnące drzewko-krzewy w ogródku sąsiadów, lubię okna uchylone całymi dniami, lubię ciepło "atakujące" po wyjściu ze starych murów źródła mojej wypłaty, lubię długie dni, kocham wiosenne piątki, szczególnie po 13-ej.:) Lubię wiosenne spotkania i lubię, kiedy wiosną "rivers of champaigne celebrate together" i jest mi wszystko jedno czy to gramatycznie, czy też nie.;)
Uwielbiam nadzieję na nadejście lata, która każdego dnia jest coraz większa.:)
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Co mi dzisiaj w duszy gra...
Tekst jest, co tu dużo mówić, raczej beznadziejny, ale muzyczka chodzi za mną od rana <tupie nóżką> :D
piątek, 4 kwietnia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)